wtorek, 6 maja 2014

One shot: "Pretty Little Lie".

  Rzygać mi się chce. To miały być wakacje: czas odpoczynku, pustego łba i nie zawracania dupy, tymczasem siedzę na plaży z dwoma dzikusami, którzy po części posiadają moje DNA i co chwilę przepraszam przypadkowych plażowiczów, którym tych dwóch postanowiło zrobić jakiegoś psikusa, bądź przypadkowo zostali ofiarami zabaw moich synów:

- Cash! Zostaw tego małża! Zobaczysz, że cię ugryzie - postraszył chłopca, nie zważając na to, czy jego groźby są realne. Młody natychmiast rzucił muszlę pod swoje nogi i odbiegł kilka kroków w stronę swojego taty.
- Gdzie jest mama? - London zaczynał się niecierpliwić. Kobieta obiecywała, że odchodzi tylko na chwilkę po to, by kupić całej czwórce lody. Minęła jednak godzina, a ona nadal się nie pojawiła.
- Nie wiem, dajcie mi spokój! - Mulat przewrócił się na plecy, zakrywając twarz książką Agathy Christie.
- Tato, tato pobaw się ze mną! - Cash upodobał sobie zasypywanie nóg Slasha w gorącym piasku.

   Zaraz chyba zwariuję!

- Przepraszam, że tyle mi to zajęło, ale obok budki z lodami było kilka ciekawych kramów z plażowymi akcesoriami. Cash, London, zobaczcie do wam kupiłam! - Perla wyciągnęła ze swojej słomianej torby pudełko z gumowym delfinem.
 - Super! - zawołał młodszy z rodzeństwa i z uśmiechem na twarzy otworzył opakowanie.

   Ktoś będzie musiał to nadmuchać. Podejrzewam, że będę to ja...

-Tato, tato nadmuchaj! - jak na zawołanie Cash podał swojemu ojcu błękitny kawał gumy, który miał być podobny do morskiego ssaka.
- Chrzanię to! - rzucił podirytowany Mulat, wstając ze swojego miejsca i obsypując piaskiem ogromny czerwony koc, na którym siedziała cała jego rodzinka - Ślęczałem z wami pół dnia w tym cholernym upale? Ślęczałem. To teraz dajcie wy mi wszyscy święty spokój!  warknął i zabierając po drodze klapki, telefon oraz przyciemniane okulary odszedł w kierunku nadmorskich budek z jedzeniem.

   Zasłużyłem w końcu na lodowate duże piwo.

   Po odstaniu w kolejce piętnastu minut stwierdził, że chrzani ten kufel niskoprocentowego gówna i wolnym krokiem zmierzał w stronę hotelu. Najpierw odwiedził swój apartament: wziął prysznic, zrobił sobie drinka, przebrał się i włożył do portfela swoją złotą kartę.

   Czas na prawdziwe wakacje!

   Zszedł do hotelowego baru kilka pięter w dół i zamówił dwie pięćdziesiątki. Alkohol zaczął krążyć w jego żyłach, a sam Slash poczuł się jak za dawnych lat: dwadzieścia lat młodszy, piętnaście kilogramów lżejszy i o dziesięć lat stażu małżeńskiego biedniejszy. Dostrzegł też pewien fakt, który mógł skrzętnie wykorzystać i nikt nie musiał się o tym dowiedzieć. Wokół niego siedziało tyle pięknych, młodych kobiet przebranych w zwiewne sukienki, pod którymi ubrane miały wyłącznie skąpe bikini. To go pociągało. W tym momencie znacznie bardziej, niż żona, która zwyczajnie mu się "przejadła". Zamówił dwa drinki i wybrał swoją ofiarę. Blondynka, na pierwszy rzut oka dwadzieścia parę lat. Najwyraźniej jest tu sama. Tak piękna kobieta nie siedziałaby tutaj o tej porze bez grupki znajomych, bądź chłopaka.
- Mogę się przysiąść? - zapytał swoim niskim, lekko chrapliwym głosem.
- Proszę - uśmiechnęła się nieśmiało. Gitarzysta podsunął jej szklankę z zamówioną wishky - Dziękuję, ale
nie piję od obcych - pokręciła przecząco głową, nadal jednak lekko uśmiechając się pod nosem.

   Jasne, jasne zgrywaj niewiniątko. Doskonale wiem, co taki uśmieszek oznacza. Pójdziesz ze mną do łóżka szybciej, niż gdybym czegoś ci tutaj dosypał.

- W takim razie zawołam kelnera i sama sobie coś wybierzesz, może być? - bezgłośnie przytaknęła.

   Punkt dla mnie.

- W czym mogę pomóc? - jak zwykle uczynny lokaj z przyklejonym do twarzy uśmiechem zjawił się przy ich stoliku na wyraźny znak Slasha.
- Ta pani dzisiaj zamawia - oddał prawo wyboru blondynce - Na mój koszt - dodał.
- Poproszę French Shooter'a - decydowała po zerknięciu w kartę. Koleś odszedł, a Slash przysunął się do dziewczyny.
- Jak masz na imię? - zapytał.
- Maggie - pisnęła splatając swoje palce - A ty? - dodała po chwili.
- Slash
- Dziwnie - przyznała.
- Dla mnie normalne. Co cię tu sprowadza... Maggie?
- Wygrałam wycieczkę - przyznała bez wstydu.

   Czyli nie jest tutaj dlatego, że ma kasę, albo bogatego faceta. Robi się ciekawie.

   Kelner przyniósł drinka, a Slash zabrał się za drugiego, który miał być dla dziewczyny.
- Może pójdziemy się przejść? - zaproponował, widząc, że sytuacja się nie rozwija. Chciał wyrwać łatwą pannę, to prawda, ale nie miał ochoty przy tym się męczyć, bądź nudzić. To ma być przyjemność, jak za dawnych lat.
- Jasne - wstała,zabierając z oparcia krzesła swoją torebkę. Miała naprawdę ładne nogi, dopiero teraz to zauważył. Zapłacił za wszystkie dzisiejsze drinki i wyszli z baru. Idąc długim hotelowym korytarzem zamienili jeszcze kilka słów. Dowiedział się, że dziewczyna jest z Irlandii i udało jej się tutaj przyjechać, dzięki głupiemu konkursowemu sms'owi do lokalnego radia. Mało brakowało, a wyłonili by się zza rogu i weszli na hol, gdzie przy recepcji stał nikt inny, jak żona Slasha! Brawo durniu!

   O kurwa. Perla. Myśl idioto, myśl! Nie możecie iść do ciebie, ani wyjść z budynku... do baru przecież się nie cofniecie.

- O cholera chyba zapomniałem karty do pokoju - pacnął się teatralnie w głowę - Co powiesz na to, gdybyśmy poszli do ciebie? Na dworze zrobiło się pewnie chłodno, a ty masz na sobie cienką sukienkę
- Dobrze - przytaknęła i oboje weszli do windy.

   Ja pierdolę, połknęła haczyk - naiwna. A tak mało brakowało!

   Slash dziwił się, że kobiety w dzisiejszych czasach mogę być tak głupie. Maggie zna przecież tylko jego imię i zaprasza go do siebie? Śmieszne.
- Proszę - otworzyła szerzej drzwi wpuszczając mężczyznę - Może wyjdziemy na taras, jest cudowny zachód słońca - zaproponowała, ku uciesze mężczyzny. Takie sytuacje to przecież idealna okazja do pocałunku, który może zainaugurować coś więcej. Blondynka oparła się o barierki wystawiając twarz do słońca. Jedno trzeba było przyznać - jest piękna. Slash zbliżył się do kobiety, muskając ustami jej policzek.    Otworzyła nagle oczy, jednak nie odsunęła się, a przekręciła głowę w jego stronę. Mężczyzna przesunął wargami po jej rozchylonych ustach. Znów żadnego oporu z jej strony. Pogłębił więc pocałunek, a ona objęła jego szyję, gorąco go odwzajemniając.

   A niech cię!

   Z tarasu przenieśli się do pokoju. Nie mogła być aż tak głupia, by nie wiedzieć, jak to się skończy! A może właśnie o taki finał jej chodziło? Może siedziała w barze czekając właśnie na taką okazję? Nikt tego nie może wiedzieć, ale faktycznie pocałunki w zawrotnym tempie zmieniły się w obściskiwanie. Mulat zsunął z niej ramiączka zwiewnej kwiatowej sukienki, która osunęła się na ziemię. Teraz jego zamiary stały się oczywiste. Znów nasuwa się pytanie: Czemu dziewczyna nie protestuje? Chodzi jej o wakacyjną przygodę? Sam nie wiedział, co się dzieje, ale z pewnością nie miał zamiaru słuchać swoich wątpliwości i wyrzutów sumienia. Nie w takim momencie! Miała piękne ciało; muśniętą słońcem jedwabistą skórę. Rozpięła jego koszulę, urywając nawet dwa ostatni guziki.

   Ostro się bawisz? Proszę bardzo. Mówisz i masz...

   Przylgnął ustami do jej szyi robiąc jej kilka malinek. Odetchnęła głęboko, gdy sunął w dół przez jej klatkę piersiową, mostek, obie piersi... chwileczkę, zdążył pozbyć się już jej biustonosza? Wylądowali na łóżku, a on wciąż był w tych ciasnych skórzanych sporniach... w pewnych miejscach nawet ZA ciasnych. Musiał się ich pozbyć i z pewnością nie miał ochoty czekać, aż panna łaskawie je z niego zedrze. Byli już prawie nadzy. Jedyną przeszkodą, by wreszcie To zrobić były jej stringi... ale minęła chwila i już nic nie stało mu na drodze.

   Na dworze promienie słońca nagrzewały skwery, betonowe deptaki i wpadały zapewne do apartamentów znajdujących się po wschodniej stronie budynku. Mulat obudził się dość wcześnie, jak na siebie, bo o szóstej rano. Dotarło do niego co zrobił pod wpływem chwili, irytacji i swoich wewnętrznych demonów, które chował przed światłem dziennym od nastu lat.

   Brawo palancie, jesteś z siebie zadowolony?!

   W pewnym sensie był. Jego ego fikało koziołki wiedząc, że JESZCZE może, że JESZCZE potrafi. Mentalnie natomiast męczył go kac i to wcale nie spowodowany wczorajszymi śladowymi ilościami wypitego alkoholu. Rozejrzał się przez chwilę po pokoju i wstał, przecierając zaspaną twarz. Pewnie wygląda fatalnie. W sumie, to nawet dobrze... bardziej realistycznie. Ubierze się, pójdzie dwa piętra w górę do południowego skrzydła kompleksu wypoczynkowego, po czym jak gdyby nigdy nic wejdzie do sypialni, w której będzie spała jego żona. Tak właśnie zrobił. Nie pozostawił Naiwnej Maggie żadnej wiadomości. Zresztą... czy ona w ogóle się jej spodziewała? Wydaje mi się, że wcale nie była taka tępa.
- Gdzie byłeś? - usłyszał w momencie, kiedy odwrócił się plecami do pokoju, by po cichu zamknąć drzwi.
- Trochę zabalowałem - skłamał, bez mrugnięcia okiem.
- Dawno ci się to nie zdarzyło. Mogłeś chociaż napisać głupiego sms'a! Wiesz, że nie wolno ci pić! 

   Bla, bla, bla. Raz od wielkiego dzwonu to jeszcze nie picie!

- Wiem, wiem... - mruknął.
- Gdzie nocowałeś? - drążyła temat.
- U poznanego przy barze znajomego. Całkiem fajny człowiek. Nie wiedział, kim jestem, więc nie ma się o co martwić - chyba mu uwierzyła, bo westchnęła i wyszła na balkon zapalić, nie krzycząc i męcząc pytaniami: Kto, gdzie, po co i dlaczego. Podczas zimnego prysznica doszedł do wniosku, że nie mogą tutaj zostać. Co prawda hotel jest ogromny, ale nie mógł ryzykować tego, że Maggie podbiegnie do niego na plaży i rzuci się w ramiona. Po wyjściu z łazienki wykonał więc kilka telefonów i wynajął jacht. Co prawda jego kieszeń nie co przez to oberwała, ale czego nie robi się dla zachowania pozorów i tajemnicy?
- Przepraszam - przytulił się od tyłu do swojej żony - Powinienem dać ci znać znać, że żyję. Mam dla ciebie i chłopaków małą niespodziankę - szepnął jej na ucho - Pakujcie się. Tutaj jest zbyt tłoczno. Nawet London i Cash to zauważyli. Wynająłem jacht. Nareszcie będziemy mieć trochę swobody.
- Naprawdę?! - kobiecie zaświeciły się oczy - Dziękuję! - pisnęła całując go w usta - Kocham cię - uśmiechnęła się pogodnie. W gardle Slasha powstała gula, nie pozwalając mu na odpowiedź. Uśmiechnął się tylko krzywo i ucałował kobietę w czoło.

   Mówi się trudno będziesz musiał z tym żyć. Jasna cholera! Jest ciężko... wiadomo nie zawsze idealnie, ale to moja żona i moje dzieci. Muszę się pozbierać i jak najszybciej zapomnieć, ale przede wszystkim nie dopuścić do tego, żeby Perla dowiedziała się o nocnym incydencie. To byłby koniec! Mnie, nas i naszej rodziny.
___
Przychodzę z małą niespodzianką ;) To nie jest (niestety/stety - zbędne skreślić) zapowiedź kolejnego opowiadania tylko mały ukłon w stronę was ;) Nie, nie mam w dupie waszych próśb o to, by pojawiło się coś nowego. Nie mam ochoty pisać na siłę, a najczęściej, gdy atakuje mnie Mr Wen nie mam na to czasu. Należałoby w tym miejscu podziękować maturom, za chwilę wolnego, oddechu i duży weekend, Rebel Inside za komentarz, który był dla mnie pewnego rodzaju kopniakiem w tyłek, oraz Kindze (Shadowgirl dla wszystkich bloggerów i bloggerek) - mojej siostrze, wsparciu, motywatorowi... dziękuje ci za każdą jedną rozmowę i sms'a.

29 komentarzy:

  1. Kochana Ninde *_* Tęskniłam za tym stylem! Boże, uwielbiam Twoje historie.
    Być może ten krótki dodatek czytałoby mi się jeszcze lepiej gdyby nie drobna pomyłka w pierwszym słowie (rzygać, a nie żygać ;_:), ale i tak jestem zauroczona. Maggie cholernie mnie zaintrygowała! Szkoda, że to tylko one shot, bo z miłą chęcią przeczytałabym całe opowiadanie.
    Zakochałam się w podirytowanym Slashu, który wszystko chrzani. I w Maggie, która z niewiadomych przyczyn dała mu się uwieść.
    Jeśli masz pomysły, czas i chęci to częściej wstawiaj takie rzeczy.

    Pozdrawiam,
    ~Wciąż Wierna Reverie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zwrócenie mi uwagi, bo to wcale nie taki mały błąd ;)
      Maggie dała mu się uwieść, ponieważ z takim nastawieniem przyjechała na wakacje, które fuksem jej się trafiły. Oczywiście, że mogłam wyjaśnić to dosadniej, ale Slash, jako Slash, nie mógł być o tym święcie przekonany, gdyż takie słowa z ust dziewczyny nie padły.
      Cieszę się, że pamiętasz jeszcze o moim zakątku internetów i również pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Jeju Ninde nawet nie wiesz, jak bardzo mnie ucieszyło to, że widze nową notke, a dodatkowo fakt, że w małym stopniu sie do tego przyczyniłam, powoduje ekstremalny zaciesz na mej twarzy :D Nie raz mówiłam, że Cie uwielbiam i *to wbrew pozorom nie jest słodzenie* bardzo, naprawde bardzo chętnie przeczytałabym Twoją książkę. No co tu dużo mówić, kobieto jesteś genialna! Jestem absolutnie i bezgranicznie zakochana w Twoim wspaniałym stylu pisania, bohaterach, których bądź co bądź Ty kreujesz. Twoje prace czyta sie z ogromną lekkością i łatwością, co jest bardzo ważne, bo czasem czytając niektóre ff-nie wiem, czy wy też tak macie- niemalże męcze sie, mimo, że fabuła jest w porządku. No ale z tym trzeba sie urodzić, a nie każdy jest taki, jak nasza wspaniała Ninde! Myśle, że moge wypowiadać się za ogół prawda? Uwielbiamy Cie kochana i myśle, że gdyby tu pojawiła się informacja o nowym opowiadaniu, bylibyśmy równie zachwyceni, jak gdyby miała się ukazać nowa płyta Gunsów (oczywiście w reaktywowanym składzie Boskiej Piątki). Jednak wiem, że niesty ani jedno, ani drugie nie jest za bardzo możliwe, eh.. No ale cóż, nadzieja matką głupich, więc pomarzyć sobie mogę, prawda? Na koniec chciałabym Ci życzyć powodzenia w wymagającej szkole, udanych zbliżających sie wakacji (żebyś nie musiała dodawać wstępu tak jak Slash :) i pogody ducha oraz uśmiechu na twarzy. Trzymaj sie c;

    Rebel Inside

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, że dałaś mi porządnego kopa. Takiego, że w trzy godzinki powstało ooo to powyżej i chyba trzyma się kupy? Jeśli mam zawdzięczać tobie takie napady pisarskie to może powinnyśmy nawiązać jakiś kontakt poza Bloggerem :D
      Na książkę raczej nie będę się porywać, chyba, że w dalszej nieokreślonej przyszłości będzie to jakiś wywód medyczny dotyczący eksperymentalnych badań klinicznych ;)
      Myślę, że porównanie do płyty świętej piątki jest nie co nie na miejscu, ale masz przecież prawo do własnego zdania ;)
      Wierz mi, że moja aktywniejsza obecność tutaj jest znacznie bardziej prawdopodobna, niż to pierwsze. Być może nie będzie to długaśne opowiadanie, ale kilka shotów, może nawet kilku rozdziałowy cosiek? Kto wie! Potrzebuję tylko czasu, wakacji i aktywnej weny twórczej. Dziękuję bardzo za życzenia, które z pewnością bardzo mi się przydadzą, zważywszy, jaki kierunek rozszerzeń wybrałam i tobie również życzę tego samego ;)

      Usuń
    2. Hmm, co do nawiązania kontaktów poza Bloggerem, jestem jak najbardziej za, jednak ja za bardzo nie udzielam sie w internecie, jedynie posiadam gg i konto na asku. Ale jakoś na pewno nam sie uda :)

      Rebel Inside

      Usuń
    3. 12201661 - moje GG jakby coś ;)

      Usuń
    4. Zaprosiłam :)

      Rebel Inside

      Usuń
    5. Halo, halo, Ninde proszona jest o wejście na gg :)

      Rebel Inside

      Usuń
  3. Taaa Mr Wen raczej nie ma czegoś takiego jak wyczucie czasu... ;-;
    Bardzo stęskniłam się za twoimi wymysłami i często wracałam do poprzednich opowiadań,ale jednak nadal czekałam na coś nowego aż tu prosze jest! I to nie byle co tylko piękny zirytowany Slash wyrywający jakąś lasencje. Powrót do korzeni wyczuwam. Nie pisz na siłę , ale od czasu do czasu wstaw tutaj jakiegoś pięknego one shota hmmmm?

    OdpowiedzUsuń
  4. cholernie mi brakuje twojego opowiadania :(
    ale to było super :)
    -BlackMeadow

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana jesteś :D
    Wiem, że daleko mi do Slasha, Perli i dzieciaków, bo znam dzięki tobie może ze trzy piosenki jego i Mylesa autorstwa, ale jak widzę te sceny na plaży, od razu myślę: Malediwy i aż mi się cieplutko na sercu robi :) Dodam, że zdrada nie jest w moim stylu, no ale cóż, rockman czasem tak ma...
    Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszy mnie taka rodzinna atmosfera, ale sama wiesz, że gdybym mogła (i chciała, a jakoś nie bardzo mi to przychodzi), Mike i Elcia mieliby więcej dzieciaków, całą gromadkę :D
    Dziękuję ci za dedykację, cieszę się, że jestem "motywatorem" - ty też jesteś moim wsparciem, siostro :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Serdecznie zapraszam na rozdział 14 i przepraszam za opóźnienie ;)
    http://one-rainy-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie skończyłam czytać wszystkie opowiadania na Twoim blogu(tak dopiero teraz wzięłam się za kometarz) JEDNO OGROMNE ŁAŁ *-* JESTEŚ GENIALNA!!! , CAŁOŚĆ ZAJĘŁA MI 5 DNI I DWIE JEDYNKI ZE SPR XD Może jednak napisałabyś parę rozdziałów więcej pretty little lie ? zapowiadałoby się ciekawie :D Mam cichą nadzieję że dopiszesz coś , kocham opowiadania o Gunsach <3 !
    PS.Mam głupi pomysł XD może zrobisz coś nowego np związek Axla ze Slashem ? takie nietypowe ale słodkie :DDD
    ~pozdrawiam wierna czytelniczka :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Z wielką przyjemnością zapraszam na rozdział 15!
    one-rainy-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajnie piszesz :)
    Zapraszam na bloga :)
    http://it-seems-so-far-away.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Komentarz piszę dopiero teraz, wcześniej czasu nie miałam.
    Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak piszesz.
    Świetny język, barwne opisy i masa pomysłów!
    Przeczytanie wszystkich trzech opowiadań zajęło mi niespełna tydzień.
    Mam nadzieję, że powrócisz na bloga i znów zaczniesz pisać.
    Cieplutko pozdrawiam- kolejna czytelniczka (:

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam na rozdział 16. ;)
    one-rainy-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam twoje wszystkie opowiadania po dwa razy... Trochę mi to zajęło, ale opowiadania są zajebiste... Liczę na to, że kiedyś zaczniesz coś nowego i dłuższego... Zapraszam po nominację... ;-)
    http://rockrockrockmusic.blogspot.com/2014/07/versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam na rozdział "Dreszcz" ;)
    http://one-rainy-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,
    po wielu godzinach zastanawiania się czy naprawdę tego chcę, opublikowałam rozdział 18-ty. Byłabym wdzięczna za wyrażenie jakiejkolwiek opinii.
    Zapraszam ;)
    http://one-rainy-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. nominowałam cię do dwóch zabaw info u mnie :3

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszam na nowy rozdział :)
    http://one-rainy-dream.blogspot.com/2014/08/rozdzia-19-zakamarek.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszam na nowy rozdział!
    http://one-rainy-dream.blogspot.com/2014/08/rozdzia-20-zatrute-jabko.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Przychodzę z rozdziałem 21. Prawdopodobnie ostatnim w te wakacje.
    Zapraszam!
    http://one-rainy-dream.blogspot.com/2014/08/rozdzia-21-wyscig-do-poranka.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Serdecznie zapraszam na tak długo wyczekiwany rozdział!
    http://one-rainy-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. To było niesamowite! Nieźle się ubawiłam czytając o zirytowanym Shlash'u. Tylko ta zdrada mi nie pasowała, ale no cóż, nie wtrącam się xD

    Przy okazji zaproszę Cię do siebie http://we-are-a-broken-people.blogspot.com/ widziałam, że czytasz opowiadania o Linkin Park, więc mam nadzieję, że Ci się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapraszam na kolejny rozdział :)
    one-rainy-dream.blogspot.com/2015/01/rozdzia-23-niedugo-poczujesz-sie-lepiej.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Rozdział. Stało się. Serdecznie zapraszam!
    http://one-rainy-dream.blogspot.com/2015/04/rozdzia-24-probantki-czi.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Nigdy nie czytałam ff z narracją trzecioosobową aż do teraz. Muszę przyznać, że genialnie Ci to wyszło. Pisz często i więcej.

    Dużo weny, a w wolnej chwili zapraszam do siebie: http://old-friend-is-my-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń